A więc tak na początek. Długo nic nie pisałam. Za każdym razem gdy próbowałam męczyło mnie to bo nie miałam weny, teraz mam mega wena hahaha <3 PRZEPRASZAM WAS Z CAŁEGO SERCA. Wolałam poczekać bo wiedziałam ze wena mi nadejdzie. I się udało ! HURAAA <3 HAHAH ;) Teraz będzie 1 rozdział dziennie ! Przepraszam ale szkołą itp. ;c masakra! ;c Zaczynamy !
__________________________________
Dojechaliśmy do sklepu w ciszy. Gdy weszliśmy przez rozsówające się drzwi, Justin złapał moją dłoń. Wzieliśmy wózek, w kótrym Justin mnie posadził- idiota hahhah. Jechaliśmy tak przez pół sklepu co lekkie to Justin we mnie rzucał. Za każdym razem robiłam oburzoną mine. Ludzie się na nas gapili jak na pojebańców serio hahha.
-Justin, I NEED YOU LOVE.
-Shawty, już ją masz. - Powiedział po czym musnął me usta.
Gdy mieliśmy zapakowny już cały wózek (wcześniej musiałam wyjść ;c) poslziśmy do kasy.
Zapłaciliśmy 100$.
Zapakowliśmy wszystko do auta i odjechaliśmy. W samochodzie Siedzieliśmy cicho dopóki Justin nie zaczął mówić.
-Kochanie, Jesteś dla mnie wszystkim, to już wiesz. Jestes tym co wszyscy mężczyzni mi zazdroszą. Dziękuje panie bogu, że zesłał mi właśnie ciebie. To jaki kiedyś byłem chmaski dawno zagineło. Teraz przyszło nowe lepsze czasy dla nas. Kocham cię dziewczyno zrozum to wreszcie. Zamknij teraz o czy i pomódl się. Pomodl się za siebie, za mnie i za nas.
-Na zawsze ty.
-Na zawsze my, shawty. - KOchałam jak tak do mnie mówił. Czulam się wtedy wyjątkowo. Jest zawsze gdy go potrzebuje. Nie robi mi wymówek. Kocham go najbardziej na świecie, chcę aby to on zasypiał i budził się w moim łóżku. Chcę z nim spędzić rezte mego życia. Uwialbiam każdą minute spędzoną razem na wygłupach, kłotniach, godzeniu się i okazywaniu sobie miłości. Miłości na zawsze. Dziękuje panu że jesteś. Każdego dnia. "I close my eayse, and a Pray"
Gdy dojechaliśmy do mojego domu Bieber zaproponował basen. Chętnie się zgodziłam. Poszliśmy do mnie na góre. Wziełam strój kąpielowy z garderoby i poszłam się w niego przebrać. Do torby spakowałam jeszcze 2 ręczniki i klapki. Po drodze zajechaliśmy do domu Justina aby ten tez miał możliwość przebrania sie. Gdy wyruszyliśmy z podjazdu Biebera zadzwoniłą do mnie Honey.
*Rozmowa telefoniczna*
-Hej kochanie gdzie jesteś? - Powiedziała Honi.
-A jade z Justinem na basen.
-No jasne Justin to, Justin tamto, a dla mnie to czasu już nie masz- Krzykneła i się rozłaczyła.
Opowiedziałam wszystko ze szegółami Justinowi a ten wiedział co ma zrobić. Pojechał do mnie do domu. Nikogo chyba nie było. Otworzyłam drzwi kluczem i weszłam na góre. Zapukałam do pokoju Honey. Nikt nie otwierał więc postanowiłam sama wejść. Na podłodze leżała Honey w kałuży krwi. Z płaczem do niej podbiegłam. Puls- niczym nie wyczuwalny. Zawołałam Justina. Uspokajał mnie i dzwonił po karetke. Podbiegłam do apteczki wziełam całą i pobiegłam spowrotem do Honi. Sprawdzałam co jest przyczyną krwawienia. Okazało się, że się pocieła. Ja pierdole czemu mnie przy niej nie było. Jeżeli ona zginie nie wybacze tego sobie. Po 3 minutach była już karetka. Naszczęście chodz ten czas i tak mi się dużył. Zabrali ją na noszach. Mi nie pozwolili jechać w Honey więc wziełam auto i Justina i pojechaliśmy za karetką. Bo 5 minutach byliśmy na miejscu. Widzieliśmy ja biorą Honey na sale. Płakałam a Justin cały czas mnie obejmował bo ok. 2 godzinach wyszedł lekarz.Jak zawsze poważna mina. Od razu wstałam i zapytałam się co z nią.
-Jesteś kimś z rodziny?
Chwile się zastanowiłam.
-Tagg, Siostrą. - Powiedziałam dumnie.
-A więc tak. Pacjentka żyje, ale ma pełno ran na ręku od pocięcia się a do tego wykroto u niej dość poważną dawke lekartw.
Miałam przerażoną mine. Ona chciała się zabić. Z mojego powodu?
-Czy mogę wejść do Honey.
-Tak, oczywiście ale tylko na chwile musi odpoczywać. - Odpowiedział lekarz po czym poszedł korytarzem do innej sali.
Chciałam już wejść do sali a poczułam Justina, który idze za mną.
-Justin, kochanie. Prosze jedz do domu.
-Nie zostawie cię tu! - Powiedział ze smutkiem.
-Dobrze, ale ja nie zostawie Honey. A wiesz dlaczego to prawdpodobniej wszystko się stało. Jedz odpocznij. Proszę cię. Zrob to dla mnie. - Powiedziałam. Justin musnął moje usta i odszedł.
Gdy weszłam na sale. Podbiegłam do Honey i ją mocną przytuliłam.
-HONI! DZIĘKI BOGU.
-Ee znamy się?
Nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. Zawołałam lekarza.
______________________________
CDN :) I jak podoba się? Mam wielką nadzieje ze tak. Jutro już kolejny rozdział :**
po prostu cieszę się jak nie wiem, że dodałaś rozdział...czekam na NN
OdpowiedzUsuńWreszcie c'nie? Hhaha właśnie adminka Patty już nie pisze ;c Zostałam tylko ja - Jioletta <3
UsuńKocham <3
OdpowiedzUsuńJej <3
Usuń