wtorek, 13 sierpnia 2013

Rozdział 6

*Justin*
Dalej szukamy Seleny. Dziś się popłakałem. Czemu? Eh może nic do niej nie czuje, ale jest dla mnie jak siostra.Kurwa jak się dowiem kto to rozwale skurwielów.
Moje przemyślenia wyrwał dzwięk mojego telefonu. Informowało to, że dostałem wiadomość.

*Od: Miley*
Przyjedziesz?

Od razu odpowiedzialem.
*Do: Miley*
Jasne musimy pogadać.

Pobiegłem do auta i odpalilem go. Jadąc słuchałem muzyki. Pod domem Gangu Miley byłem bo 15 minutach. Zapukałem. Otworzyła mi Honey.
-Hej- Powiedziałem.
-Ta cześć wlaz.-Wpuściła mnie. Moim oczom ukazała się Selena.
-Co to kurwa ma znaczyć- Wrzasnełem.
-No bo..- Miley zaczeła
-Szłam do sklepu handlowego gdy napadli na mnie jacyć sukinsyni. Kazali dać mi kase itd. ale się wyrywałam, jechałam po nich i mnie wsadzili do wozu. Potem uciekłam a najbliżej był dom Miley. Zaopiekowali się mną i mnie nakarmili. Jest ok Justin.- Dokończyła Selena
-Wiesz kto ty był? - Podszedłem i ją przytuliłem.
-Niestety nie. Mieli maski.
-Okey chcesz jechać do domu?
-Taak. Chodz.

*Miley*
Jejciu Selena nie jest taka zla. Dla naszego dobra skłamała. Będę ją bardziej szanować. Justin i Selena wyszli a ja poszłam do siebie. Zaczełam płakać. Po dzisiejszej rozmowie z Honey. Może ja naprawde coś czuje do Justina. Dobra, co ja pieprze. Ja i on? HA! Nigdy. Wróg z wrogiem? Sory to nie jest dobra mieszanka. Poszłam wziązć przysznic i się przebrać. Umyłam się płynem cytrynowym a włosy- pomarańczowym.
Owinełam ręcznik wokół siebie i wyszłam z łazienki. Nie patrząc weszłam do pokoju Honey przez pomyłke. Zobaczyłam jak całuje się z Tyga.
-O kuzwa przepraszam. Nie te drzwi. - Szybko zamknelam i poszłam juz do właściwego pokoju. Weszłam do garderoby i zaczełam kombinować. Mineło 30 minut a ja dalej nie wiedziałam co na siebie włożyć. W końcu wyciągnełam czarne szorty z ćwiekami na kieszeniach do tego białą bluzke do pępka z napisem "forever young" i do tego białe Conversy. Zeszłam na dół do wszystkich.
-Ej lenie! Zbierać się. Idzziemy na plaże kochani.
Wszyscy leniwie wstali a ja ich pospieszałam. Poszłam do siebie jeszcze założyć strój kąpielowy bo wcześniej na to nie wpadłam. Postanowiłam jednak, że ubiore klapki.
Gdy wszyscy byli już gotowi wyszliśmy. Po drodze weszliśmy do sklepu. Kupiliśmy 6 puszek pepsi do tego 3 paczki Chipsów i dla każdego po lodzie carmelowym. Mmm pycha. Idąc jedliśmy nasze lody, które się roztapiały. Gdy doszlismy rozłożylismy ręczniki i koc a chłopacy zaczeli dmuchać piłki itd. Ja włączyłam muzyke na swoim IPhonie i założylam słuchawki. Gdy tak słuchałam poczułam, że ktoś bierze mnie na ręce. Słuchawki mi spadły z uszów a jak to się okazało Rayan wrzucił mnie do wody. Idiota hahahah. Gdy tak zaczełam pływać podpłynął do mnie ten debil, który wcześniej mnie wrzucił do tej jakże zimnej wody. No mi zawsze jest zimno.
-Miley jesteś zła?
-Tak. - Powiedziałam z kamiennym wyrazem twarzy. Chwile tak staliśmy w wodzie a potem zaczełam się śmiać. Rayan podniósł mój podbródek i mnie pocałował. Eh nie chciałam mu zrobić przykrości ale go odepchnełam. Kocham go, ale jak brata.
-Prz-e-epraszam. Ale nie mogę. - Powiedziałam a ten wyszedł z wody. Wziął ręcznik i poszedł przed siebie. Chciałam za nim pobiec ale wiem, że on teraz woli być sam. Czy.. nieważne.
Zaczełam się żalić Honey, która mnie mocniutko przytuliła.
-Wszystko będzie dobrze kochanie. - Powiedziała.
-Wiem, ale. Ehr.
Na plaży byliśmy do 19. Postanowiliśmy się zbierać. Rayana dalej nie było. Poprosiłam Alfredo, żeby wziął moje ciuchy.
-Hahah chcesz się wyplątać od noszenia!- Powiedział.
-Dziękuje- Odpowiedziałam i dałam mu buziaka w policzek po czym zaczełam szukać Rayana. Chdziłam po różnych uliczkach, bo wiedziałam, że on takie kocha. W końcu go znalazłam. Gadałaś z jakimiś kolesiami po czym oni zaczeli go bić. Wkroczyłam do akcji. Wyjełam pistolet.
-Zostawcie go kurwa albo nacisne za spóst i wszystkim ryje powystrzelam.
-Hahaha lalunia. - Jeden z tamtych pedofilów powiedziałam i do mnie podszedł zaczął mnie dotykać po czym nie bałam się i nacisnełam za spóst wycelowałam prosto w jego pyskaty ryj.
-No co z wami też tak zrobić. Wypierdalać mi!
Oczywiście uciekli.
-Dzięki. - Powiedział szeptem Rayan.
-Nie ma za co. Lubię niebezpieczenstwo. Chcesz pogadać?
-Hm nie. tak. nie. Zręsztą musze. Miley bo bo ja cię kocham. Wiem, że ty mnie nie. Widać, że zaczynasz coś czuć do Justina.
-Hahha Rayan nie czuje nic do Justina.
-Jeszcze- Powiedziała prawie niesłyszalnie.
-I Nigdy. - Powiedziałam po czym musnełam jego usta. - Kocham cię, ale jako brata. Nie chcę potem ciebie stracić. - Odpowiedziałam z troską.
-Rozumiem. - Odpowiedział i mnie przytulił.
Poszliśmy do domu trzymając się za ręke. Po drodze spotkaliśmy Gang Biebera wraz z nim. Zaczął się odwracać byle nie patrzeć na mnie i Rayana.
-Cześć Miley- Powiedziała uśmiechnięta Selena.
-Hej,hej- Odzwajemniłam uśmiech i poszliśmy.
Do domu szliśmy już w ciszy. Gdy weszliśmy były piękne zapachy. Okazało się, że te leniuchy zrobiły Lazanie. Wszyscy usiedli do stołu i sie zajadali. Kiedy jadłam mój IPhon "powiedział", że dostałam wiadomość. Ruszyłam do torebki po czym ją odczytałam.

*Od: Justin*
Już kolejny suko?

*Do: Justin*
A co zazdrosny?

Czekałam i czekalam na odpowiedz. Poszłam do siebie i włączyłam Facebook'a. Pisałam z moją koleżanką- Ashley. Mieszkała po sąsiedzku kiedy miałam jeszcze rodziców. Nieważne.
Wtem dostałam wiadomość.

*Od: Justin*
Tak, kurwa i to jak.
Jejku czy on się właśnie przyznał. Eh...

4 komentarze: