poniedziałek, 14 października 2013

Rozdział 15

Ja jednak go nie zauważyłam. Próbowałam wyrwać się od Justina ale ten nie dawał za wygraną. Nie miała wystarczająco siły. Zaczęłam płakać i jak tylko mi się udawało krzyczeć. Nagle Podbiegł Austin i odepchnął Justina ode mnie. Strzelił mu mocno z pięści.
-Jeszcze raz ją dotkniesz gnoju. Za dużo się przez ciebie nacierpiała? Wypierdalaj!
Justin z zakrwawionym nosem wyszedł ze szkoły.
Austin mocno mnie przytulił.
-Już jest okey, mała. Nic nigdy Ci nie zrobi.
-Austin... musimy pogadać. Chce Ci powiedz wszystko.
-Dobrze! A więc chodz.
Poszliśmy na jakiś stary opuszczony dom.
-Nie będziesz się bała- Zaśmiał się.
-Austin! Chcę Ci wszystko powiedz. O Justinie, o przyjaciołach i... o moim życiu. Jednak musisz obiecać, że nikomu nie powiesz!
-Miley obiecuje.
-A więc tak. Mam swój własny gang. Justin to szef drugiego gangu... Moi przyjaciele? To moja załoga. W życiu zabiłam wiele ludzi... Z Justinem NIGDY się nie lubiliśmy. Dopiero krótko zanim cię poznałam przez jakąś kłotnie z gangiem Biebera miałam udawać, że jestem w nim zauroczona. Miałam go uwieść, żeby ten się zakochał. Jednak chyba było inaczej. To ja się w nim zakochałam...
-Ale ty jesteś idiotką!- Szyderczo się zaśmiał. Po chwili wyciągnął pistolet i przystawił mi go do głowy. Sądzisz, że o niczym nie wiedziałem? Hhahah zabawna jesteś. Ostatnie słowo?
-Nie rób mi nic... - Powiedziałam wystraszona.
Nagle coś strzeliło. Zamknęłam oczy. Jednak strzał nie był skierowny do mnie, tylko do Austina.
Chłopak upadł a krew lała się po całej ziemi. Spojrzałam na spawce- Justin.
Podbiegł do mnie, wziął na ręcę i wyszedł z budynku. Zapłakana mocno objełam jego szyje.
-Cii już dobrze. - Powiedział po czym posadził mnie w aucie. Dojechaliśmy do mojego domu. Tak jak poprzednio wziął mnie na ręcę i zaniósł do pokoju.
-Miley...
-Justin... Przepraszam.
-O co Ci chodziło z tym wypierdalaj? Nie rozumiem. Strasznie mi się przykro wtedy zrobiło...
-A te laski z jakimi stałeś pod szkołą.
-Co kurwa? Kiedy?
-Hmm wczoraj?
-Co wczoraj się spozniłem na lekcje ...
-CO? Jak to?
-Aaa chodzi Ci o tego nowego? Ee Drey? Czy jak mu tam? Wszyscy mówią, że jest prawie identyczny.
-Boże Justin przepraszam.
-Jest ok mało. - Powiedział po czym musnął moje usta.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz